Skocz do zawartości

Reklamy dla niezalogowanych
Zaloguj się, aby obserwować  
lukas999

Tak działa autoryzowany salon skody Autocentrum Zbigniew Kierat

Recommended Posts

Witam,

chciałem przedstawić wam historię, która spotkała moja żonę i mnie w autoryzowanym salonie Skody Autocentrum Zbigniew Kierat w Tychach. 
https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,25277069,zostawila-auto-do-naprawy-w-salonie-skody-odebrala-z-wgnieceniami.html#S.main_topic-K.C-B.6-L.3.maly

Nie każdy ma abonament wyborczej wiec poniżej macie tekst artykułu. Oceńcie sami. 

 

Judyta Nowak zostawiła auto do naprawy u autoryzowanego dealera Skody w Tychach. - Odebrałam je z rachunkiem z sufitu, wgnieceniami oraz dodatkowymi przejechanymi 600 kilometrami - wylicza.

Judyta Nowak z Tychów w 2017 roku kupiła używaną skodę. Pierwszy właściciel poinformował ją, że auto było tuningowane w ten sposób, że zwiększona została moc silnika. Skoda jeździła bez zarzutów do 5 lipca zeszłego roku.

– Jechałam wtedy do Czeladzi, gdy samochód stanął na środku ulicy. Zadzwoniłam po lawetę. Auto zostało zabrane do najbliższego salonu, Auto-Centrum M.Z. Kierat w Tychach. Po kilku dniach właściciel salonu poinformował, że uszkodzony został tłok. Jego zdaniem w aucie jest wada ukryta i odpowiada za to pierwszy właściciel. Mówił, że będę się mogła domagać od niego pokrycia kosztów za naprawę. Właściciel wycenił koszty na około 7 tys. zł – relacjonuje pani Judyta.

Karoseria wgnieciona, faktura niebotycznie wysoka

Mijał czas, a auto wciąż nie było gotowe. W salonie klientka słyszała, że przy okazji naprawy w jej skodzie wymienionych zostanie więcej części. I wciąż sugerowano, że zapłaci za to pierwszy właściciel. – Powiedziałam, że to nie w porządku, że nie chcę naprawy „z nadwyżką”. Chciałam tylko, żebym mogła znów jeździć – mówi kobieta.

31 października po raz kolejny poszła sprawdzić, co się dzieje z jej autem. – Zaprowadzono mnie w miejsce, gdzie stała moja skoda. Kilka części było rozebranych, malowanych. Usłyszałam, że dodatkowa naprawa jest w ramach przysługi. Pracownicy patrzyli na mnie z politowaniem. Być może uważali, że każdej kobiecie można wmówić idiotyzm! – denerwuje się właścicielka.

Okazało się, że w aucie pani Judyty wgnieciony został jeden z progów, tylny błotnik oraz zarysowany zderzak z tyłu. Na liczniku przybyło 600 kilometrów.

– Nie potrafiono mi wyjaśnić, skąd wzięły się zniszczenia i dodatkowe kilometry. Powiedziano mi tylko, że zniszczenia są naprawiane na koszt salonu. Za „pierwotną” naprawę dostałam fakturę na ponad 11 tys. zł. Do tego była dołączona tabelka z wyszczególnionymi częściami – ponad 70 pozycji. Nijak miało się to do wcześniej ustalonych 7 tys. zł – mówi właścicielka.

Salon skody: Oferujemy rekompensatę

Pani Judyta auto odebrała, ale rachunku nie zapłaciła. Wynajęła kancelarię adwokacką i rozpoczęła się wymiana pism. W jednym z nich przedstawiciele dealera „wyrażają głębokie ubolewanie nad zaistniałą sytuacją”. „Zapewniamy jednocześnie, że naruszenie, jakiego dopuścił się nasz pracownik, powstało bez naszej woli i wiedzy. Informujemy zarazem, że wyciągnęliśmy względem pracownika stosowne konsekwencje” – czytamy. Jednocześnie wezwali Judytę Nowak do uiszczenia rachunku na ponad 11 tys. zł.

W kolejnym piśmie dealer informuje o zarysowaniu i wgnieceniach. „Powyższa naprawa nie rzutuje na wartość handlową pojazdu. Tylny zderzak został pokryty nową warstwą lakieru w całości, co podwyższyło dotychczasową wartość pojazdu oraz jego walory estetyczne. Przed oddaniem pojazdu do warsztatu zderzak bowiem nosił liczne ślady zarysowań o różnych rozmiarach, związanych z bieżącą eksploatacją pojazdu”.

Za przejechane 600 kilometrów dealer zaoferował rekompensatę. W ramach przepisów o stawkach za korzystanie z aut prywatnych do celów służbowych obliczono, że pani Judycie należy się 501,48 zł. – Kłopot w tym, że nie jestem pracownicą salonu skody, a moje auto wykorzystano bez mojej wiedzy! I w dodatku je uszkodzono – ripostuje kobieta.

Kupiliśmy części i naprawiliśmy

Zbigniew Kierat, właściciel Auto-Centrum M. Z. Kierat wyjaśnia, że od początku doszło do nieporozumienia.

– Poprzedni właściciel prawdopodobnie nie serwisował auta. Podniósł moc silnika, ale nie wymieniał oleju jak trzeba. Podpowiedziałem pani Nowak, by próbowała odzyskać od niego koszty naprawy, ale to jej prywatna decyzja. Silnik samochodu był do kapitalnego remontu. Kupiliśmy części i naprawiliśmy. Właścicielka była na bieżąco informowana o kosztach. Jeśli twierdzi inaczej, to kłamie – zaznacza.

– Na dokumentach nigdzie nie ma podpisu właścicielki, że zgadza się na naprawy – zauważamy.

– Klient nie ma obowiązku podpisywać zlecenia – odpowiada Kierat.

Pytamy o uszkodzenia i przejechane kilometry. – Auto było potwornie brudne. Dopiero po naprawie i umyciu zauważyliśmy, że na karoserii są wgniecenia. Naprawiliśmy je na własny koszt. Po remoncie silnik wymagał testów i nasz pracownik uznał, że tyle trzeba przejechać, żeby być zupełnie pewnym. Chcemy zapłacić rekompensatę. Obliczyliśmy ją w taki sposób, bo tylko na taki pozwala nam fiskus – mówi Kierat.

Spór rozstrzygnie sąd

Sprawa trafiła do sądu. Strony czekają na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. – W naszym odczuciu wierzytelność, której żąda salon, jest sporna i niepewna. Moja klientka dysponuje również zdjęciami wykonanymi, zanim auto trafiło do naprawy. Sąd oceni, czy karoseria miała wcześniej wgniecenia, czy nie. Sprawy przejechanych kilometrów trudno komentować. Bez wiedzy właściciela salon dowolnie dysponował jego rzeczą, a to niedopuszczalne – mówią Paulina Obrok-Pawlarczyk i Jarosław Reck, pełnomocnicy pani Judyty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kurde szybko klęknął... co do jakichkolwiek ASO to ja mam zawsze stracha jak oddaje auto.

Edytowano przez potrek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O kurde! Współczuję.

Mi to wygląda tak, że pojechali na jazdę testową i gdzieś przyłożyli. Kto im uwierzy, że umyli brudne auto, zauważyli rysy i wgniecenia i na swój koszt je usunęli? ?

Najtrudniej to teraz udowodnić. 600km samo się nie nabiło ?

Podpisywaliście zlecenie i zgodę na jazdę próbną?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

każdy zawsze mi mówi, że ASO, ASO ale coraz więcej słyszę opinii, że pracuje tam bardzo dużo tzw. paprochów...to co przed oddaniem auta do ASO trzeba je umyć, porobić zdjęcia, i spisać jak najdokładniejszy protokół?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@zyga_wr auto trafiło tam na lawecie, laweciarz zrobił zdjęcia samochodu... dodam czystego samochodu umytego 2 dni wcześniej i nieuszkodzonego , tak jak w artykule nic nie podpisywaliśmy . 
wrzuciłem  to by ostrzec ludzi co ich może spotkać i jak Kierat myśli ze jest bezkarny bo ma salon samochodowy. Już nie ma salonu skody bo podobno nie dostał autoryzacji od Skody wiec musiało być na grubo.. Teraz będzie tam salon grupy Fiat czyli Fiat Alfa i jeep No i oczywiście nie mogło zabraknąć rodzynka SERWIS SKODY z jego doświadczeniem nie mogło go zabraknąć. Jednakże będą tam pracować ci sami ludzie a smród i niesmak pociągnie się dalej za nowym salonem. Na dzień dzisiejszy nasza skoda jest najsłynniejsza skoda w Polsce i jest mega odzew ze strony mediów bo mogło to spotkać każdego, każdy ma samochód i odbiera to osobiście 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@lukas999no to jak nic nie podpisaliście (zlecenia i pozwolenia na jazdę próbną), to są w czarnej dupie. I dobrze! Życzę Wam wygranej sprawy i odpowiedniego zadośćuczynienia za ten cały stres.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieje, że będą udupieni. Całe ASO jest wielką porażką, u mnie było tak: 

Przyprowadziłem samochód po szkodzie, która miała być robiona z AC. Samochód dość poważnie oberwał (lewy przód spotkał się z krawężnikiem w pozycji równoległej i tak na niego wskoczył). Rzeczoznawca po 2 dniach, obejrzał, spisał protokół i samochód miał być zrobiony. 

3 tyg później odzyskuje samochód. Pęknięte stalowe uchwyty na osłony podwozia po obu stronach, pęknięte osłony podwozia (pytam się dlaczego to uzyskuje "bo nie widzieliśmy"), uszkodzony czujnik ABS z lewej strony (tej której była szkoda) oczywiście niezrobiony i w zasadzie nie potrafił nikt wytłumaczyć dlaczego. Prawda jest taka, że patrząc po podwoziu samochód musiał im spaść z podnośnika na belkę. stąd uchwyty które oryginalnie są zespawane z karoserią są powyginane i trzeba od nowa je spawać... Tłumaczenia brak, konsekwencji również..

Druga sprawa, oddałem auto przy pewnym przebiegu na przegląd z wymianą oleju, filtrów itd. Ostatnio robiłem to po 10 tysiącach już samemu. Jaki wniosek? Filtr powietrza wyglądał gorzej niż ten który wymieniałem w drugiej skodzie po 30 tysiącach, był cały czarny. Olej wymieniłem, a w zasadzie wylałem to coś co ten olej przypominało i zalałem nowy. Również moim zdaniem wymieniony nie był, a jeśli nawet był to na jakiś używany z beczki, a nie ten który im dałem (oczywiście w mojej bańce został tylko litr). Do tego filtr oleju był oryginalny (z powycieranymi nadrukami) z czego wnioskuję że nawet nie był odkręcony).

Na przeglądzie oczywiście "wszystko" zostało sprawdzone, dobry żart. Siedlecki serwis w mojej opinii to śmietnik z logiem Skody. Podejście mają karygodne.

Oddawałem auto na gwarancję DWA, powiedziałem co jest nie tak (ponad 8 pozycji) i usłyszałem "jak błędów nie ma to my nic nie zrobimy, chyba że Pan zapłaci". 

Z drugiej strony zgłaszając to około 2 tyg później w salonie w Warszawie, samochód został zabrany, sprawdzony, a po dwóch dniach miałem telefonicznie opisane wszystkie punkty które zgłosiłem z wyjaśnieniem i przyczyną. Oczywiście wszystko zostało zrobione i naprawione bez najmniejszej łaski a jedyne za co zapłaciłem to żarówka od kierunkowskazu czyli 12zł. 

Mam nadzieję, że ich zniszczysz w Sądzie. Powodzenia

Edytowano przez Jezykowaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@frajdej89Na ten moment sąd , zobaczymy jak dalej się sprawa rozwinie. 
@Jezykowaty nie ma się co oszukiwać Co do kompetencji ASO, robią gorzej to co normalny serwis 2x drożej... ze skody miałem do czynienia z 2 serwisami, wspomniane w artykule to totalne dno, pracownicy bez kompetencji jakichkolwiek nie pomijając samego właściciela, który wyzywa klientów od oszustów i wyśmiewa ich myśląc ze jest bezkarny, w drugim Aso byly małe mankamenty ale w porównaniu to Kierata to niebo a ziemia, a Kierownik serwisu był na naprawdę wysokim poziomie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.10.2019 at 21:31, lukas999 napisał:

poinformował, że uszkodzony został tłok

Niezła bajka. A nawet jeśli to trzeba było jechać do Żaby a nie do ASO. Na przyszłość będziesz wiedział.


baner.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Namo po tej przygodzie omijam Aso szerokim łukiem. 
jak możecie to udostępniajcie ten film na fb żeby ludzie wiedzieli czym grozi serwisowanie auta w Autocentrum kierat. Poza tym mam pismo od od Autocentrum Kierat w którym przyznają się ze pracownik sobie wziął samochód przejechał 600km i go uszkodził podczas tejze jazdy, a wszędzie mówią ze był uszkodzony i ze była to jazda testowa. Pan Michał Magdziarz doradca serwisowy który sobie jeździł moim samochodem po Polsce nadal tam pracuje i przyjmuje samochody od klientów z uśmiechem na twarzy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, lukas999 napisał:

omijam Aso szerokim łukiem. 

Po mojej akcji do ASO jadę jedynie po części lub nabicie klimy.


baner.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Namo nieciekawa historia rzeczywiście, ja po takim czymś już bym do marki skoda (grupy vw) nigdy nie wrócił tzn i tak nie wrócę już nigdy jako ja, skoro firmują oszustów i nic z tym nie robią. Dlatego sprawa tak nagłośniona choć media same się zgłaszały. Warto ostrzegać ludzi przed Aso niech wiedza co się dzieje z ich samochodami.

Niestety prawda jest taka ze w Aso zawsze będą klienci i ludzie będą tam serwisować samochody, ze względów gwarancyjnych i przekonań o wysokiej jakośći bo jest ładnie, czysto i są nowe sprzęty 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, lukas999 napisał:

Niestety prawda jest taka ze w Aso zawsze będą klienci i ludzie będą tam serwisować samochody, ze względów gwarancyjnych i przekonań o wysokiej jakośći bo jest ładnie, czysto i są nowe sprzęty 

Z tymi sprzętami to bym się nie rozpędzał - we wtorek oddałem Rapida do ASO na gwarancyjną wymianę kompresora i osuszacza klimy. Po kilku godzinach telefon, że nie ogarną tematu, bo urządzenie od nabijania klimy im padło 🙂 Gdyby nie gwarancja to bym tam nie jechał 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przegląda tę stronę.

  • Kto jest online   7 użytkowników, 0 anonimowych, 50 gości (Zobacz pełną listę)


Reklamy dla niezalogowanych


×
×
  • Utwórz nowe...

Ważna informacja

Ta strona używa ciasteczek aby dawać najlepszą jakość korzystania ze społeczności Octavia.team